Biuletyn Informacji Publicznej

M O T Y L E K

Pewnego wiosennego, słonecznego dnia ze swego kokona wychylił się na świat ciekawski motylek. Powoli rozprostował swoje skrzydełka (dzieci przeciągają się) i  ze zdziwioną miną rozglądał się dookoła (buzia otwarta szeroko, głowa obraca się na prawo i lewo). Nie wiedział jeszcze, że miejsce w którym się znalazł nazywa się łąką. Obok niego przelatywały pszczoły, hałasując po swojemu (naśladujemy odgłos - bzz, bzz). Nieopodal kwiatka, na  którym motylek siedział, dostrzegł tłustego żuka z bardzo nadąsaną miną (robimy  baloniki z policzków). Czekał tam on na swoją żonę  - panią Żukową (balonik) i troje małych żuczątek (3 baloniki z policzków).

Na sąsiednim liściu dreptała w kółko mała nakrapiana biedronka (czubkiem języka robimy kropeczki na podniebieniu - 7 jak u biedronki – buzia otwarta, broda nieruchoma). Z pobliskiego pola dobiegał niezwykły dla motylka odgłos – to terkotał silnik pracującego traktora (motorek wargami – przerywany i modulowany).   Od strony lasu zaś słychać było biegającego młodego konika ( kląskanie językiem o podniebienie).

Obok motylka na środku kwitnącego, wiosennego tulipana siedział tłusty bąk, oblizując resztki kwiatowego pyłku (oblizywanie szeroko otwartej buzi) i głośno mlaszcząc (mlaskanie). Zielony pasikonik przemykał przez łąkę wykonując wspaniałe długie skoki. (język skacze przy nieruchomej brodzie kilkukrotnie od górnego wałka dziąsłowego za górnymi zębami, do dolnego)

Pomiędzy kwiatkami sunął mały, zielony wąż, raz po raz sycząc (przedłużane sss – język za zębami) i wysuwając swój ruchliwy języczek (język wysuwamy i kierujemy naprzemiennie  do prawego i lewego kącika ust). Wokół pobliskiego stawu krążył długonogi bocian(usta złączone wysuwają się jak najdalej do przodu), wypatrując ukrytych w gęstej trawie żab (usta rozciągnięte jak u wesołej żaby). Nagle zerwał się wiosenny wiaterek (robimy kilkukrotnie lekkie, ale wydłużone dmuchanie). Motylek poczuł, że to już pora aby wypróbować swoje kolorowe skrzydełka. Rozpostarł je szeroko, zamachał kilkukrotnie i odfrunął do pobliskiego, pełnego kwiatów ogrodu.